Hubert’s News


Cytat na dzis

Posted in Uncategorized by Hubert on the September 16th, 2010
One of my favorite Zen stories is of the master who asks his disciple a series of questions. No matter what the disciple answers, the master hits him with a stick. Even contradictory answers are met with the stick. The result is not resentment but enlightenment. If you stick around long enough, life will teach you this lesson for free: no matter what you do, it hits you with its stick!

(źródło: The Skeptic's Dictionary)

Posted via email from Hubert’s posterous

Sh*t My Dad Says

Posted in Uncategorized by Hubert on the September 15th, 2010

Książka “Sh*t My Dad Says” Justina Halperna ma piękną legendę. Legendę o młodym człowieku, który, po rozstaniu z dziewczyną, wraca do domu swoich rodziców by zamieszkać ze swoim szorstkim ojcem. Rozbawiony jego wypowiedziami, postanawia umieszczać cytaty z nich na specjalnie założony w tym celu koncie Twitter. Konto nazywa shitmydadsays czyli coś w stylu “co pierniczy mój stary”. Konto zdobywa popularność, pojawiają się propozycje napisania książki oraz stworzenia serialu telewizyjnego. Koniec legendy.

Na ile ta legenda jest prawdziwa? No cóż, Justin przez wiele lat współpracował z miesięcznikiem Maxim, więc aż takim debiutantem nie jest. Wiedział dobrze jak podkręcić zainteresowanie swoim produktem.

Zainteresowany tweetami, kupiłem i przeczytałem książkę (1:0 dla Justina). Książka jest cieniutka i opowiada historię o tym jak ten szorstki ojciec jest naprawdę kochający i wrażliwy ale nie umie okazywać uczuć. Historia banalna ale efektywnie opowiedziana, do tego okraszona taką ilością wypowiedzi Halperna seniora że czasami brakuje tchu ze śmiechu. Generalnie więc książka porażką nie jest, wręcz przeciwnie.

Co do serialu, nie wiadomo jeszcze nic. Była mała afera związana z tytułem (więc tytuł serialu wypowiada się “blip” my dad says"), a rolę ojca zagra William Shatner który moim zdaniem nadaje się do grania gbura jak mało kto. Serial będę na pewno oglądał, przynajmniej pierwsze odcinki. (A więc może będzie 2:0 dla Justina).

Trailer serialu

Podatki

Posted in Uncategorized by Hubert on the August 3rd, 2010

Zainspirowany podwyższeniem kwoty podatku VAT o 4,5% (czyli z 22% od kwoty netto do 23% – nie jest to podwyższenie podatku o 1% bo wtedy wynosiłby 22,22%), przeczytałem program wyborczy Platformy Obywatelskiej z 2007 roku. Polecam też przejrzeć (szczególnie rozdziały o skasowaniu wieczystego użytkowania gruntów oraz rozdziału "Polska zdrowych finansów i niskich podatków. Nowoczesna gospodarka".

Nie podoba mi się tłumaczenie że podwyżka jest niezauważalna. Jeśli tak by było, to skąd by się wzięło te 6 mld PLN dodatkowych wpływów do budżetu? Będzie zauważalna. Tak samo jeszcze nie wspomina się o koszcie informatycznym zmiany – ciekawe w ilu firmach w Polsce jest szablon faktury do wymiany…

Posted via email from Hubert’s posterous

Szalony rok 1984

Posted in Uncategorized by Hubert on the July 20th, 2010
Karate Kid, Terminator, Ghostbusters, Amadeusz, Dawno temu w Ameryce, Indiana Jones, Gliniarz z Beverly Hills, Akadamia policyjna, Footloose, Miłość, szmaragd, i krokodyl, Greystoke: Legenda Tarzana, Diuna, Gwiezdny przybysz, Koszmar z ulicy Wiązów, Cotton Club, Moskwa nad rzeką Hudson,  Rok 1984 wreszcie to wszystko filmy które miały premierę w roku 1984. I nie mówcie mi że Hollywood nie przeżywa kryzysu, tylko dlatego że potrafi wypuścić kilka dziadostwo po 80 minut bez scenariusza na wakacje i na gwiazdkę. Aha, w 3D dodatkowo ostatnio.

Posted via email from Hubert’s posterous

Zawiedziony zawodami

Posted in Uncategorized by Hubert on the July 18th, 2010
Koncepcja "zawodu" jest koncepcją dwudziestowieczną. No i zawodzi nas w wieku XXI – trzeba być o wiele bardziej elastycznym. Dawniej tak nie było – od człowieka wykształconego wymagano tego aby był twórczy, odniósł sukces w biznesie, umiał się ładnie wyrazić na piśmie etc. Nie wystarczało usprawiedliwienie typu "ja jestem umysł ścisły – to robię błędy", lub "ja jestem po polonistyce, to nie umiem liczyć".

Czytam teraz świetną książkę o historii Ameryki (napisaną pod kątem historii amerykańskiego języka angielskiego): "Made In America" Billa Brysona. Dzięki tej książce zwróciłem uwagę na postać, jaką był Benjamin Franklin – jeden z "ojców założycieli" Stanów. Kim był Benjamin? Prowadził z sukcesem biznes (drukarnia), robił badania naukowe, formułując sensowne do dziś teorie, jest autorem wielu wynalazków, w tym takich używanych do dziś, był aktywnym politykiem (duh), no i zostawił po sobie kilka książek. Do tego, jak piszą mu współcześni, żadnej kobiecie nie potrafił przepuścić, i to z sukcesem. 

To wszystko w ciągu jednego życia.

I to była, wśród ludzi wykształconych norma. Nikt nie nastawiał się w młodości na wykonywanie jednego zawodu.

Posted via email from Hubert’s posterous

Sonisphere Festival

Posted in Uncategorized by Hubert on the June 23rd, 2010

Rzadko chodzę na koncerty, jeśli już to na coś kameralnego i mało znanego, co przygrywa mi do piwa (rym!).

Jednak takiej okazji nie mogłem przepuścić: gdy chyba w lutym usłyszałem o koncercie Sonisphere (nie wiem dlaczego wydaje mi się że wtedy nazywał się Live Nation), na którym mają wystąpić cztery dla mnie najważniejsze zespoły thrashowe, nie wahałem się i zamówiłem bilety. 
Na wypadek gdybyś był młodym czytelnikiem, to wymieniam te zespoły: Metallica, Slayer, Anthrax i Megadeth.
Na koncert wybrałem się z Tomkiem, który mieszka w Warszawie – nie wiem czy go to uszczęśliwiło bo musiał mnie przywieźć z dworca, pójść ze mną na koncert, przenocować, i zawieźć na dworzec, ale zakładam że tak. Tomek – dzięki!
Na lotnisko w Bemowie pojechaliśmy komunikacją miejską (Tomek miał różne teorie na temat tego jak jeżdżą autobusy – nic dziwnego, nie jeździł komunikacją od lat). No ale dotarliśmy w końcu, nawet okazało się że część trasy przejechaliśmy specjalnie do tego celu podstawionym busem.
Po dotarciu na miejsce przeszliśmy przez wiele bramek które wyglądały groźnie ale zgodnie zauważyliśmy że tak naprawdę przemycić można było słonia. W momencie naszego przybycia grał Anthrax. Zespół był w dobrej formie, zagrał znane kawałki (setlista tutaj http://www.setlist.fm/setlist/anthrax/2010/sonisphere-festival-warsaw-poland-6bd42256.html), i był jedynym który spontanicznie złożył hołd zmarłemu niedawno Ronniemu Jamesowi Dio, grając fragment Heaven and Hell.
Anthrax grał krótko – tak jak było w publikowanym wcześniej rozkładzie. Pozostałe zespoły też trzymały się tego schematu, organizatorzy nawet nie dawali nadziei na bis – wyłączając dźwięk i video-ekrany tuż po wybrzmnieniu ostatniego akordu. Myślę że miało to podkreślić, kto tu jest gwiazdą, a kto tylko supportem, mimo szumnych zapowiedzi o tym że “pierwszy raz wspólnie” etc.
Następny był Megadeth. Zespół przeżywa kolejny kryzys, Dave nie był w dobrej formie, jego głos niknął kompletnie w hałasie (mógłby przearanżować te kawałki żeby śpiewać inaczej – zapowiedzi były dobrze słyszalne – niższym głosem). Najlepiej brzmiały fragmenty instrumentalne. No więc wykorzystaliśmy część występu Megadeth na próbę zdobycia piwa (nieudaną – organizatorzy uznali że piwo należy wypijać w ogrodzeniu przy barach, więc był tam ogromny tłum – nie można było kupić piwa i odejść na murawę). Megadeth (podobno) zagrał to: http://www.setlist.fm/setlist/megadeth/2010/sonisphere-festival-warsaw-poland-7bd42250.html. Przy okazji pozdrawiam dziennikarza dużego dziennika który napisał że grali utwory z “ostatniej płyty Rust In Peace“. Peace, dude, ale ten towar ci szkodzi!
Kolejnym zespołem był Slayer który po prostu mnie znokautował. Nie miałem zielonego pojęcia że tak świetnie wypadają na koncertach. To prawdziwa maszyna która rozjechała, przeżuła i wypluła publiczność. Przy okazji przeżyłem chwilę osobistego wzruszenia, bo 20 lat po usłyszeniu po praz pierwszy South Of Heaven usłyszałem ten kawałek na żywo. Oto setlista Slayera z tamtego wieczoru: http://www.setlist.fm/setlist/slayer/2010/sonisphere-festival-warsaw-poland-63d42257.html.
No i przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Z małym opóźnieniem (chcieli żeby zapadła ciemność?) Metallica rozpoczęła mocno od Creeping Death. Przy okazji okazało się że mają więcej wielkich ekranów i pirotechnikę (np. ognie na scenie podczas Fuel lub fajerwerki podczas wstępu do One). Inne zespoły tego nie mieli, więc to kolejna wskazówka kto tu rządzi. No i nie da się ukryć że zarządzili: Metallica przekształciła thrash metal w arena rock. Ich występ był świetni zsynchronizowany z efektami, a repertuar na ten wieczór wybrali raczej ostry. Prawdopodobnie wiedzieli że grając po Slayerze nie można za bardzo balladować :-) Bisowali (jako jedyni) aż dwa razy, grając w trakcie jednego z bisów cover Queen, a kończąc cały występ utworem Seek And Destroy. Scanning the scene in Warsaw tonight… W ogóle z płyty Kill’em All było kilka kawałków, i dobrze bo jak powszechnie wiadomo, Metallica się tym albumie skończyła… Generalnie było dobrze – odnoszę wrażenie że lepiej niż wiele innych występów jakie zdarzyło mi się słyszeć (np. z livemetallica.com).
Na końcu Hetfield gadał jeszcze długo do odchodzącej publiczności… Serio. Opowiadał jacy jesteśmy super…

Posted via email from Hubert’s posterous

Poczta zmienia trąbkę!

Posted in Uncategorized by Hubert on the June 14th, 2010
Jak dowiadujemy się (informacja za http://logistyka.wnp.pl/kosztowna-zmiana-logo-poczty-polskiej,112258_1_0_0.html), Poczta Polska zamierza przeprowadzić bardzo kosztowną operację zmiany koloru tła w swoim logo. Operacja jest kosztowna, ponieważ logo pojawia się w wielu miejscach – od materiałów promocyjnych po budynki. Nie wiemy ile kosztowało zaprojektowanie nowego logo, ani ile kosztowały badania marketingowe, które zakończyły się wnioskiem "Już wiemy dlaczego ludzie wolą wysłać kawał blachy doklejony do swojej koperty, byle tylko nie korzystać z naszych usług! Otóż logo jest żółte! Powinno być czerwone!".
Wszystko to dzieje się w momencie kiedy większość poczt europejskich ma spore problemy. Z jednej strony ludzie nie piszą już kartek i listów, które są tanie w transporcie i relatywnie drogie – a z drugiej strony popularność sklepów internetowych spowodowała konieczność konkurowania z firmami kurierskimi w procesie transportu paczek.
Jak sobie radzi np. niemiecka poczta? Zamyka oddziały – otwierając "pocztowe kąciki" w supermarketach i sklepach. W mieście w którym teraz jestem, pracownik kącika pocztowego w sklepie z winami tłumaczył mi poważnie że firma chce uzyskać efekt synergii i umożliwić klientom załatwienie spraw pocztowych bez specjalnego wychodzenia do urzędu pocztowego, a przy okazji innych zakupów. Od siebie mogę dodać że niemiecka poczta jest szybsza, mniej zawodna i tańsza od polskiej, a logo ma to samo odkąd pamiętam…

Posted via email from Hubert’s posterous

Interesujący wpis na blogu Alexa Barszczewskiego

Posted in Uncategorized by Hubert on the June 11th, 2010
Bardzo trafne przemyślenia na temat stabilności emocjonalnej. Autor odchodzi nieco od znanego mi dotychczas modelu ludzkich zachować (klasyczny choleryk, sangwinik, flegmatyk etc), ale podział którego dokonał Alex o wiele bardziej do mnie przemawia. Wpis znajdziemy pod adresem http://alexba.eu/2010-06-10/tematy-rozne/stabilnosc-emocjonalna/

Posted via email from Hubert’s posterous

Testowa przesyłka z posterous

Posted in Uncategorized by Hubert on the June 11th, 2010
Jedną z przeszkód regularnego pisania na blog jest to że trzeba się przygotować. Mieć otwarty edytor, czy to Writer czy to edytor wbudowany w silnik bloga, hasło, skupić się, napisać, najlepiej nie za długo bo się sesja wytajmautuje… etc. Być może rozwiązaniem jest symulacji pisania na bloga przez… pisanie maili. Przecież zawsze jest czas na napisanie jednego maila na jakiś czas?
Posterous pozwala pisać maila – i następnie zawartość tego maila jest w inteligentny sposób przesyłana do zdefiniowanych na naszym koncie serwisów.  To, gdzie chcemy daną treść umieścić, wynika ze sformowania adresu: post@posterous.com wysyła wszędzie, twitter@posterous.com na twittera, etc. Można też skierować pod konkretny z naszych blogów. Radzi też sobie z wysyłaniem zdjęć na Flickr, filmów na Youtube etc. Liczba serwisów obsługiwanych jest dość duża. Przy wysyłaniu wszędzie np. na Twittera wysyła skrót i link, a całośc na blogi. Dotychczas używałem tego serwisu tylko do aktualizacji statusów na Twitter, jednak pomyślałem 
Niniejszy wpis jest napisany właśnie w ten sposób. Od wyniku oczywiście oczekuję obsługi polskich znaków diakrytycznych, formatowania zgodnego z obowiązującym w moim temacie na WordPress etc.
Ja się za chwilę przekonam jak poszło, wy już to widzicie… :-)

Posted via email from Hubert’s posterous

Live Writer

Posted in Uncategorized by Hubert on the April 17th, 2010

Poprzedni wpis (a i ten też) został stworzony przy pomocy darmowego Microsoft Live Writer, które sprawuje się doskonale. Microsofcie napisałeś dobry program!

« Previous PageNext Page »