Hubert’s News


Udawane państwo, udawane prawo

Posted in Uncategorized by Hubert on the October 26th, 2010
Swego czasu nieżyjący już szczeciński pisarz Jacek Sawaszkiewicz napisał humoreskę, w której opisywał następującą sytuację: W pewnym mieście, na środku ulicy, pojawiła się Dziura. Zamiast załatać ją, postawiono barierki, żeby nikt w nią nie wpadł. Gdy z Dziury zaczął się wydostawać dym i smród, postawiono znaki "Tu nie ma żadnej dziury".

Co Wam to przypomina? Bo mi przypomina następujące historie…

  • Te same automaty które służyły do gier hazardowych, z naklejką "symulator gry hazardowej" już pod odpowiednie przepisy nie podpadają i przestają służyć do hazardu.
  • Narkotyki z naklejką "nie do spożycia, tylko do kolekcji" można "kolekcjonować" od razu w sklepie, ze szklanką wody podanej przez uprzejmego sprzedawcę.
  • Mimo powszechności faktur elektronicznych (dostaję takie już od wszystkich usługodawców), niektóre instytucje państwowe wciąż upierają się przy legalności jedynie papierowych – przy czym nie trzeba ich ani podpisywać, ani przechowywać koperty ze znaczkiem, więc niektórzy polecają… złożenie faktury na 3 po wydrukowaniu, żeby udawała wydrukowaną.
  • Poczta Polska, tracąc klientów, zamiast o nich walczyć w warunkach rynkowych, otrzymuje od prawodawców ochronę, którą firmy konkurencyjne obchodzą doklejając blachę do kopert.
  • Kościelni dostojnicy zapowiadają rzucanie klątw na posłów którzy nie zgodzą się np. na karanie więzieniem wykonujących zabiegi in vitro. (Wiem że były inne "projekty" ale ten szczególnie mnie rozbawił).
Co mają te przykłady wspólnego? Wiarę w moc stwórczą słowa, czyli po prostu w zaklęcia. Co mi, miłośnikowi fantasy i gier RPG, się nawet podoba.

Posted via email from Hubert’s posterous

Odwaga tradycyjnych mediów

Posted in kultura,seriale by Hubert on the October 13th, 2010
Na czym polega odwaga w tradycyjnych mediach?
 
Na pewno powiecie że np. na rzetelnym informowaniu, bez strachu, o korupcji.
 
Moim zdaniem nie tylko. Tradycyjne media w odróżnieniu od tzw. nowych mediów, muszą się "zwrócić". Stworzenie np. serialu musi, po sprzedaniu towarzyszących mu reklam, oraz opublikowaniu na DVD, zamknąć się zyskiem.
Tak samo zatrudnienie np. gościa od prognozy pogody, oraz zakupieniu informacji od Instytutu Meteorologii, musi przyciągnąć tyle osób przed ekrany, by wpływy z reklam przekroczyły koszty. I tutaj pojawia się dylemat – jak zachować równowagę miedzy dążeniem do przystępności (więcej osób ogląda) a jakością (mądrzejsi ludzie oglądają). Istotne w tym równaniu jest też to że mądrzejsi zazwyczaj mają więcej pieniędzy.
 
Moim zdaniem odwagą w tradycyjnych mediach jest to aby czasami podać widzowi lub czytelnikowi (lub słuchaczowi) coś czego nie do końca zrozumie ale co zachęci go do dowiedzenia się czegoś więcej. A ten który to zrozumie – będzie naprawdę bardziej zadowolony.
 
Przykład pierwszy z brzegu. W ostatnim odcinku "30 Rock" Liz Lemon (postać grana przez Tinę Fey), chcąc się popisać swoim zorientowaniem w temacie, rzuca "Czytałam ostatni artykuł Malcolma Gladwella na moim Kindle’u….". Zostaje szybko przez Jacka (świetny Alec Baldwin) zgaszona, ale widz ma rzucone może nieznane sobie nazwisko, nazwę urządzenia etc.
 
Czy spotkaliście się kiedykolwiek w polskim serialu (produkowanym przez jakąkolwiek polską telewizję po 1989 roku, czyli w warunkach ekonomii rynkowej), żeby użyto pojęcia, nazwy, nazwiska, którego nie skojarzy każdy kto właśnie zajrzał z kuchni do salonu? Ja nie spotkałem nigdy, polskie seriale operują tylko najprostszą "łepkowskim" zestawem pojęć. Szpital! Rozlewisko! Wojna! Ślub!
 
Znacie ambitniejsze polskie seriale? Dajcie znać! Ja zaś wracam do oglądania "30 Rock" i "Big Bang Theory".

Posted via email from Hubert’s posterous