Hubert’s News


Precz z blokadami regionalnymi

Posted in biznes,film,internet,piractwo by Hubert on the April 27th, 2010

Od razu powiem, co wiedzą wszyscy czytający moje wypowiedzi: jestem za płaceniem za “content”, i chętnie to robię, jeśli tylko da mi się taką szansę (a czasami nawet jak tej szansy nie mam: vide iTunes, Xbox Live, Spotify etc). I nie jestem bezwględnym przeciwnikiem DRM jako zabezpieczenia producentów przed piractwem. Jestem nawet umiarkowanym zwolennikiem – nie może to szkodzić konsumentowi – bo szkodzi tylko konsumentowi legalnemu. Ot, choćby niedawna afera z grą Assassin’s Creed 2 w wersji na PC, która wymagała ciągłego połączenia z siecią w czasie grania. Ostre przegięcie. O wiele bardziej podoba mi się DRM wbudowany w samą konsolę – ot po prostu nie przyjmuje skopiowanej płytki i tyle. Legalny konsument nie ma problemu – nielegalny musi kombinować. W przypadku złego DRM nielegalny konsument nie ma problemu, a legalny musi kombinować – bo np. nie ma akurat połączenia z Internetem, a chciałby zagrać lub musi czekać oglądając głupkowate inscenizacje o tym że “nie ukradłbyś torebki”.

Istnienie DRM wynika oczywiście z założenia że oto mamy wroga: pirata który chce coś ukraść. Niestety pirat zazwyczaj i tak ukradnie. Wiele firm zdało sobie z tego w końcu sprawę i sprzedaje media niezabezpieczone – co popieram całym sercem. Serwisy takie jak Good Old Games, Emusic, czy Audioteka to jaskółki przynoszące nam wiosnę bez-DRMowych, a legalnych mediów.

Czyli DRM było reakcją producentów zawartości na istnienie wroga. Zastanówmy się, więc, kto jest wrogiem w sytuacji kiedy nie możemy czegoś obejrzeć, bo znajdujemy się w niewłaściwym miejscu na kuli ziemskiej. Inni mogą oglądać za darmo, lub po prostu nie chce się od nas pieniędzy. Przykładów takich zachowań jest wiele: seriale na YouTube, Hulu, lub na stronie CBS dostępne tylko w USA, streaming filmów z Netflix, brak możliwości obejrzenia seriali w aplikacji ipla pokazującej seriale z Polsatu, będąc w Niemczech. Z czego to wynika? Kto teraz jest wrogiem? W przypadku nielegalnie skopiowanej płyty można argumentować że producent stracił możność jej sprzedaży (rzeczywistość moim zdaniem jest inna, ale tak argumentują niektórzy producenci), co traci więc CBS jeśli obejrzę odcinek MacGyvera który i tak jest dostępny za darmo na stronie stacji dla Amerykanów? A kto jest wrogiem gdy trzymam w ręku kartę kredytową i chcę zapłacić za zawartość, za którą mogą płacić Amerykanie?

Mam pewną teorię: winny jest tu tzw. direct marketing. I nie jest wrogiem tutaj niedoszły widz, tylko ofiarą. A wrogiem jest reklamodawca, który nie zapłacił za “ekspozycję” swoich reklam na terytorium innym niż USA. Ta teoria niestety wyjaśnia tylko brak dostępu do darmowych mediów – wciąż nie rozumiem dlaczego nie mamy dostępu do mediów płatnych. Być może jest to próba dyktowania różnych cen dla różnych regionów świata? OK, no ale zdecydujcie się na jakieś ceny, niechby i wyższe niż w USA (wielokrotnie pisałem o różnicach cen między USA a naszym pięknym krajem), i pozwólcie nam zapłacić!

Dlaczego nie kupię Bejeweled Blitz?

Posted in gry by Hubert on the April 19th, 2010

Przetestowałem nową grę od PopCap Games: Bejeweled Blitz. Jest to gra oparta o dokładnie ten sam pomysł co wszystkie dotychczasowe gry z tej serii. Gry te jak wiadomo są bardzo wciągające i osobiście mam je na kilka platform. Jak wiadomo gra w nie nawet Jezus. Czy Blitz różni się od poprzednich edycji? Nowych koncepcji w BB jest kilka:

  • Na grę mamy 60 sekund – w trakcie tego czasu musimy zdobyć jak największą liczbę punktów. Za grę dostajemy też monety za które możemy kupić dopalacze do używania w trakcie gry.
  • Gra posiada Integracje z facebookiem umożliwiająca automatyczne informowanie naszych przyjaciół, że coś w grze osiągnęliśmy.
  • Oczywiście dzisiejszy standard typu medale, rankingi, osiągnięcia, trofea.

Wersja próbna gry pozwala grać przez godzinę. I wiecie co? Po godzinie grania zdaję sobie sprawę że żadnej nowej zawartości już nie zobaczę – widziałem wszystko co gra ma do zaoferowania (a jak wiadomo, content is King). Pozostaje mi jedynie śrubowanie wyników i chwalenie się nimi przed przyjaciółmi. Z tym że… lepszy wynik uzyskam gdy mi się po prostu poszczęści. Nie oszukujmy się, Bejeweled nie jest grą opartą na postępach gracza, na uczeniu się nowych ruchów etc.

To wszystko za mało by wydać na grę 20 EUR….!

Live Writer

Posted in Uncategorized by Hubert on the April 17th, 2010

Poprzedni wpis (a i ten też) został stworzony przy pomocy darmowego Microsoft Live Writer, które sprawuje się doskonale. Microsofcie napisałeś dobry program!

Dwie książki Roberta J. Sawyera

Posted in audiobooks by Hubert on the April 17th, 2010

Ostatnio przeczytałem (a właściwie posłuchałem – za pośrednictwem audioksiążek z audible.com) dwie książki Roberta J. Sawyera (ostatnio jest o nim głośno ponieważ jest autorem pierwowzoru serialu Flashforward).

www_wake 

Pierwsza z książek nosi tytuł WWW: Wake i jest pierwszą częścią tzw. trylogii WWW (która będzie składać się z części o podtytułach Wake, Watch oraz Wonder). Jest to wielowątkowa powieść mówiąca o uzyskaniu świadomości przez… sieć World Wide Web. Jedna z bohaterek poprzez eksperymentalny implant który ma pomóc jej odzyskać wzrok (choć odzyskać to nie jest dobre słowo, bo nie widzi ona od urodzenia), przypadkowo pozwala jej skontaktować się z uzyskującą świadomość siecią. Książka dzieje się współcześnie i jest w niej wiele odniesień do rzeczywistych internetowych stron i projektów.

Książkę mimo dość dużej objętości (długości – w przypadku audiobooka) pochłonąłem bardzo szybko i już w kolejce na mojej liście do kupienia jest kolejna część. Jest to niewątpliwy sukces autora i doskonałe rozpoczęcie serii. Ocena: 5/5.

calculating

Druga książka – Calculating God – powiem to od razu – rozczarowała mnie. Nie dość że cała składa się z filozoficznych dyskusji z obcym wierzącym w Boga, to jeszcze zakończenie nie przynosi żadnego rozstrzygnięcia i ma się wrażenie że bohaterowie mogli sobie zaoszczędzić 3/4 książki żeby osiągnąć to samo.

Pomysł na książkę sam w sobie jest ciekawy: do muzeum archeologicznego zgłasza się wyglądający jak wielki pająk obcy, prosząc o spotkanie z paleontologiem, w celu porównania historii Ziemi i innych planet zamieszkanych przez istoty rozumne. Niestety ilość filozoficznych rozważań, naciągnięć i milczących założeń jest tak duża że zabiera większość radości z przebrnięcia przez książkę. Ocena: 2/5.