Hubert’s News


Pstryk

Posted in dzieci,kultura by Hubert on the March 9th, 2011

Uświadomiłem sobie ostatnio, że moje dzieci (i generalnie, członkowie ich pokolenia) nie zdają sobie sprawy z wielu spraw które zniknęły z codziennego życia, nie rozumieją też źródeł zwrotów zostały w naszej kulturze jako swego rodzaju zaszłość

  • Nie wiedzą dlaczego aparat fotograficzny robi “pstryk”. Mechanicznego aparatu nie widziały chyba nigdy. Za to wydaje im się że telefonem zawsze można było  robić zdjęcia.
  • Nie rozumieją dlaczego mówi się “wykręcić numer” – nie widziały telefonu z tarczą.
  • Nie do końca wierzą, kiedy im mówię że kiedyś filmów w TV nie można było nagrać, zatrzymać, przewinąć, tylko  trzeba było stawić się o określonej godzinie przed telewizorem. Telewizja jako medium sekwencyjne wciąż istnieje ale filmy możemy konsumować już na wiele innych sposobów.
  • “Tata, sprawdź w Internecie” – gdy czegoś nie wiem. Dla nich to oczywiste źródło wiedzy, choć same jeszcze z niego nie korzystają.

Podobno to my jesteśmy pierwszym pokoleniem które od najmłodszych lat znały gry wideo i komputery. Jak będziemy nazywali pokolenie naszych dzieci? I czy też kiedyś będę czuł się przy nich, jak czuli się moi rodzice i dziadkowie, gdy byłem jedynym umiejącym zaprogramować antenę satelitarną czy magnetowid?

Posted via email from Hubert’s News

Odwaga tradycyjnych mediów

Posted in kultura,seriale by Hubert on the October 13th, 2010
Na czym polega odwaga w tradycyjnych mediach?
 
Na pewno powiecie że np. na rzetelnym informowaniu, bez strachu, o korupcji.
 
Moim zdaniem nie tylko. Tradycyjne media w odróżnieniu od tzw. nowych mediów, muszą się "zwrócić". Stworzenie np. serialu musi, po sprzedaniu towarzyszących mu reklam, oraz opublikowaniu na DVD, zamknąć się zyskiem.
Tak samo zatrudnienie np. gościa od prognozy pogody, oraz zakupieniu informacji od Instytutu Meteorologii, musi przyciągnąć tyle osób przed ekrany, by wpływy z reklam przekroczyły koszty. I tutaj pojawia się dylemat – jak zachować równowagę miedzy dążeniem do przystępności (więcej osób ogląda) a jakością (mądrzejsi ludzie oglądają). Istotne w tym równaniu jest też to że mądrzejsi zazwyczaj mają więcej pieniędzy.
 
Moim zdaniem odwagą w tradycyjnych mediach jest to aby czasami podać widzowi lub czytelnikowi (lub słuchaczowi) coś czego nie do końca zrozumie ale co zachęci go do dowiedzenia się czegoś więcej. A ten który to zrozumie – będzie naprawdę bardziej zadowolony.
 
Przykład pierwszy z brzegu. W ostatnim odcinku "30 Rock" Liz Lemon (postać grana przez Tinę Fey), chcąc się popisać swoim zorientowaniem w temacie, rzuca "Czytałam ostatni artykuł Malcolma Gladwella na moim Kindle’u….". Zostaje szybko przez Jacka (świetny Alec Baldwin) zgaszona, ale widz ma rzucone może nieznane sobie nazwisko, nazwę urządzenia etc.
 
Czy spotkaliście się kiedykolwiek w polskim serialu (produkowanym przez jakąkolwiek polską telewizję po 1989 roku, czyli w warunkach ekonomii rynkowej), żeby użyto pojęcia, nazwy, nazwiska, którego nie skojarzy każdy kto właśnie zajrzał z kuchni do salonu? Ja nie spotkałem nigdy, polskie seriale operują tylko najprostszą "łepkowskim" zestawem pojęć. Szpital! Rozlewisko! Wojna! Ślub!
 
Znacie ambitniejsze polskie seriale? Dajcie znać! Ja zaś wracam do oglądania "30 Rock" i "Big Bang Theory".

Posted via email from Hubert’s posterous

Noworoczne prezenty

Posted in Uncategorized,dzieci,dziennikarstwo,emusic,humor,internet,kultura,warcraft by Hubert on the January 14th, 2009

W związku z nowym rokiem, postanowiłem dać mały prezent tym którzy szukają czegoś na moim blogu. Wiem o tym z linków, na które do mnie trafiają z Google.

  • Najczęstsze chyba zapytanie, dzięki któremu trafia się na mój blog: Trekstor MovieStation.
    Kupiłem, używam, polecam. Mimo że używam głównie do muzyki, to wypróbowałem również z plikami video zarówno na standardowym TV jak i na LCD. Urządzenie jest niedrogie, posiada upscaling, a napisy najlepiej ładować jako SRT z kodowaniem Windows 1250. Program do konwersji napisów na Macu nazywa się “Jubler”, na Windows sobie znajdziecie.
  • kupowanie w sklepie iTunes
    Da się, trzeba tylko założyć konto – w Internecie (na polskich stronach o Apple) można znaleźć informację jak to zrobić. Następnie trzeba doładowywać konto kartami podarunkowymi – do kupienia na aukcjach internetowych.
  • World Of Warcraft
    Świetna gra, polecam, szczególnie jak ktoś ma więcej czasu ode mnie. Ja jestem teraz na odwyku. Dużo informacji można znaleźć na WowWikii thottbot oraz WowHead.
  • pomyłka frojdowska
    Pisze się “freudowska”. Dalej szukaj sam.
  • hodowla trufli
    Opłaca się. Podobno.
  • dzieci a smoczek
    Nam się udało oduczyć, więcej info tutaj.
  • audiobooks do ściągnięcia
    Ja kupowałem z Emusic oraz z Audible, polecam Emusic.
  • MMORPG dla mających mało czasu
    Nie ma takiego :-)
  • zmiana IP żeby oglądać seriale
    Żeby oglądać seriale na stronach które są “US only”, np. na Hulu, można użyć programu HotSpot Shield. Oczywiście to informacja dla Amerykanów którzy chwilowo są w Europie :-)

Cleanflicks czyli czyste filmy: technologia na usługach religii

Posted in film,kultura,religia by Hubert on the October 12th, 2008

Nazwa “Cleanflicks” kojarzy się przeciętnemu Amerykaninowi wypożyczającemu filmy z nazwą “NetFlix”. Netflix jest najpopularniejszą firmą oferującą internetową wypożyczalnię DVD, w której płacimy miesięczny abonament, a za przesłane do nas wypożyczone filmy nie ponosimy żadnych dodatkowych kosztów. Co to jest więc CleanFlicks?
CleanFlicks powstał po to aby oferować w podobnym trybie jak NetFlix, najbardziej ortodoksyjnym religijnie ludziom (główną grupą klientów są mormoni) filmy tak przygotowane by nie obrażały ich religijnych uczuć. Nie tylko nie ma w nich “scen miłosnych”, nie ma też przemocy, przekleństw, i wzywania imion bóstw.
Oczywiście niektóre filmy po takim przygotowaniu były o wiele krótsze.
Jak się zapewne domyślacie, twórcy i właściciele serwisu szybko wpadli w tarapaty prawne. 6 lipca 2006 roku sędzia w Denver zadecydował że nie można wypożyczać ani sprzedawać tak zmienionych filmów. Firma zaprzestała działalności, jednak to nie był jej koniec.
W 2007 roku firma rozpoczęła ponownie działalność, tym razem oferując wyłącznie całe filmy przejrzane przez jej ekspertów, którzy stwierdzili że żadne religijne zasady nie są w nich naruszone. Niestety filmów takich jest mało i głównie są to mało znane telewizyjne i familijne produkcje. CleanFlicks stanął przed dylematem: jak zapewnić swoim klientom dostęp do rozrywki, równocześnie nie narażając ich na oglądanie gołych cycków.
Z pomocą przyszła technologia. Gdy spojrzymy na wyrok (nie mogą DYSTRYBUOWAĆ zmodyfikowanych filmów), możemy znaleźć w nim lukę. Co gdyby firma dystrybuowała CAŁY film, a edycja odbywała się u klienta w domu? Tak powstał system CleanPlay – klient kupuje od nich specjalny odtwarzacz DVD, a do każdego filmu dostaje skrypt zawierający dane dla edytora (na dysku przenośnym USB). Tym sposobem edycja odbywa się w domu oglądającego, w czasie rzeczywistym.
Myślę że tego typu sytuacji będzie coraz więcej. Współczesna technologia umożliwia ludziom życie w “prywatnym bąblu” zawierającym tylko rzeczy które im odpowiadają i ich interesują, bez potrzeby przejmowania się innymi. Być może następnym krokiem będzie np. edycja strumienia video na żywo, gdzie obdarzony sztuczną inteligencją program będzie zasłaniam gorszące fragmenty obrazu?