Hubert’s News


Moje starcie z World Of Warcraft, część VI

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 3rd, 2007

Znudziło mi się łażenie po zimowych krajobrazach otaczających Ironforge. Po odwiedzeniu miasta gnomów, gdzie zostałem zabity, postanowiłem wygrzać moje krasnoludzie kości. Udałem się na stację metra (Deep Tram) i przejechałem się do ludzkiego miasta o nazwie Stormwind. I… spędziłem resztę przeznaczonego na granie czasu z zapartym tchem oglądając to miasto. Jest to niewątpliwie kawałek najpiękniejszych krajobrazów jakie widziałem w grach. Samo miasto, park, katedra, dzielnica magów, oraz jego okolice – most z posągami bohaterów Przymierza oraz bezpośrednie okolice wyglądają po prostu obłędnie. Usiadłem sobie koło klombu, ustawiłem swój status na AFK… i wylogowałem się bo czas na granie mi się kończył… Postępów w questach i poziomie postaci: brak. Satysfakcja z przebywania w świecie gry – mimo to duża. Zobaczymy kiedy mi się znudzi – wciąż trwa darmowy okres próbny.

Update
Wieczorem (późnym) jeszcze połaziłem po Elwynn Forest, spędzając miło czas na łowieniu ryb, pojedynkowaniu się, próbie odnalezienia zaginionych żołnierzy (quest) etc. Postępy: brak, mimo paru zrobionych questów i odkrytych miejsc.

Moje starcie z World Of Warcraft, część V

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 3rd, 2007

Krótkie doniesienie z frontu WoW. Mój krasnolud ma już 7-my poziom, i poznał podstawy górnictwa, zielarstwa i wędkowania. Niestety, poznał też smak questa za trudnego dla pojedynczej postaci, tak że prawdopodobnie do jego realizacji przystąpi grupowo…

Obiecałem parę słów o instancjach. Zawsze w przypadku gier MMORPG istniał problem jak każdemu graczowi zapewnić rozrywkę i zaprezentować mu jakąś spójną linię fabularną tak aby nie przeszkadzał innym w realizacji tego samego fragmentu gry. Rozwiązaniem okazało się tworzenie instancji: niektóre lochy, walki z niektórymi bossami etc są kopiowane dla każdego gracza (lub grupy graczy) osobno – czyli, mówiąc językiem programowania obiektowego, powstaje ich instancja. Dzięki temu grupa graczy może sobie spokojnie ekslorować jakieś ruiny, zdobywać doświadczenie i artefakty, nie przeszkadzając innym, i nie robiąc wrażenia tłoku.

Moje starcie z World Of Warcraft, część IV

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 2nd, 2007

Mój krasnolud ma już szósty poziom, zrobił całą masę prostych questów, i już raz rozpadł mu się w rękach topór, który musiał naprawiać u kowala. Kilka razy też został zabity.

Co się dzieje po śmierci naszej postaci? Pojawiamy się jako duch na cmentarzu, wszystko widzimy czarno biało, i mamy do dyspozycji albo porozmawiać z obecnym na każdym cmentarzu “spirit-healerem” (wyglądającym jak typowy anioł), lub zasuwać do swojego trupka :) gdzie możemy dostąpić odtworzenia… Zazwyczaj bardziej się opłaca ta druga opcja.

Szósty poziom osiągnąłem praktycznie niepostrzeżenie – ot, pograłem sobie wczoraj i dziś po godzince. Questy są różnorodne, choć opierają się na podobnym schemacie (zabić odpowiednią ilość kreatur, lub przenieść coś, lub zdobyć / odzyskać etc). Muszę przyznać że gra naprawdę potrafi wciągnąć. Ilość rzeczy do robienia poza questami jest ogromna – można łowić ryby, zbierać zioła, wytwarzać różne artefakty (np ubrania, czyli po prostu trudnić się krawiectwem etc). Każda czynność może wzbudzić czyjąś sympatię lub nadepnąć komuś na odcisk – gra oferuje podgląd z jakimi grupami mieszkańców świata Warcraft mamy na pieńku, a kto nas szanuje i chętnie nam pomoże.

Na razie najtrudniejszym questem jaki wykonałem było zabicie jakiegoś bossa w jaskiniach. Nie dlatego żeby był taki trudny, ale ze względu na koncepcję instancji, musiałem czekać aż się pojawi i będę miał szansę go utłuc (kręciło się tam wielu graczy, czekając na to samo).

Następnym razem, na prośbę Kolmiego, napiszę więcej o instancjach :-)

Moje starcie z World Of Warcraft, część III

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 2nd, 2007

Wreszcie, po całkowitym ściągnięciu się wszystkich poprawek (tamta wcale nie była ostatnia), udało mi się zagrać. Pierwsza rzecz – stworzenie postaci. Gra podpowiada cechy poszczególnych ras i specjalności, można wybierać wśród ras Przymierza (Alliance) i Hordy (Horde). Już po chwili mój krasnolud wesoło zasuwał w poszukiwaniu pierwszego questa…

Punkty doświadczenie otrzymuje się nie tylko za wykonywanie questów, ale i za eksplorowanie mapy – każda odkryta lokalizacja to dodatkowe kilkadziesiąt XP. Ciekawa jest koncepcja zmęczenia postaci, która wymaga wylogowywania się np. w tawernie. Podejrzewam że wytrawni gracze przełączają się wtedy na inną postać. Jak na razie zwiedziłem kilka miast, m.in. Ironforge, krasnoludzią stolicę, jak również jechałem krasnoludzim metrem oraz wykonałem 2 proste questy (typu “dotrzyj gdzieś i zanieś coś komuś”. cdn.

Moje starcie z World Of Warcraft, część II

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the June 30th, 2007

Po ściągnięciu się patcha, ropoczęła się cała orgia uaktualnień – każde uaktualnienie ściągało następne. Prawdopodobnie goście z Blizzarda nie słyszeli o kumulatywnych patchach. W tej chwili ściąga się patch “2.1.1.6739 to 2.1.2.6803″ :-) Aktualna wersja zaś, wg strony oficjalnej to 2.1.2. Tak że mam szansę że to ostatni. Ma 43 MB, a ja idę oglądać kolejny odcinek “Heroes”…

Moje starcie z World Of Warcraft, część I

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the June 30th, 2007

Nigdy nie byłem wielkim fanem serii “Warcraft”. Jedynkę skończyłem, dwójkę tylko ludźmi, zaś trójki nawet nie widziałem. Jednak opinie o MMORPG “World Of Warcraft” są tak dobre, że gdy zobaczyłem wczoraj możliwość wypróbowania gry (chyba przez 10 dni) za darmo, postanowiłem skorzystać.

Do ściągnięcia jest plik mający ponad 3 GB. Zostawiłem go na noc (gra posiada własny downloader, działający jako aplikacja peer-to-peer, można jednak tą opcję wyłączyć i wtedy zachowuje się jak zwykły klient HTTP) i poczytałem trochę o samej grze. Aha, można wybrać sobie “styl gry” – jest też coś dla gości takich jak ja (czyli mających mało czasu na rozwój postaci i traktujących każdą grę jako single-player :-) ).

W końcu jest! Ściągnął się. Instalacja trwała naprawdę krótko, w końcu gra się uruchomiła. Obejrzałem filmik początkowy (bardzo ładny), potem zostałem poproszony o zalogowanie się i… gra się zakończyła a “Blizzard Downloader” zaczął ściągać 0,5 GB patcha, który oczywiście nie mógł być dołączony do kodu klienta mającego 3,5 GB.

I na tym koniec pierwszego starcia, czekam aż ściągnie się patch, a ja sobie przypomniałem dlaczego gram głównie na konsoli – żadnych instalacji, patchowania etc … :-)

Książki audio z audible.com

Posted in audiobooks,recenzja by Hubert on the June 18th, 2007

Ponieważ dojeżdżam ładny kawałek do biura, a nie samymi podcastami człowiek żyje, postanowiłem skorzystać z usług sklepu sprzedającego online książki audio. Mój wybór padła na Audible (zresztą dużego wyboru nie ma). Po zarejestrowaniu się i testowemu ściągnięciu jednej książki jestem nieco rozczarowany…

  • Audible oferuje bardzo restrykcyjny DRM na swoich plikach. Myślałem że będę mógł nagrać książki w formie mp3 i odtwarzać w samochodowym odtwarzaczu. Niestety, mogę co najwyżej przenieść pliki na odtwarzacz przenośny (np. iPod lub Creative MuVo), co w samochodzie jest niewygodne, lub nagrać na audio CD. Nagranie na audio CD książki która ma np. 10h, po pierwsze jest niewygodne, a po drugie, wymaga ściągnięcia specjalnej wersji Nero 7 (ponad 200MB), bo tylko z tym Audible współpracuje. Inną alternatywą jest ściągnięcie osobnego programu (innej firmy), który zdejmuje zabezpieczenia z plików i nagrywa je w formacie mp3, jednak za ten program trzeba osobno zapłacić. Po raz kolejny okazuje się, że DRM szkodzi przede wszystkim legalnym użytkownikom (bo pirat sobie i tak ściągnie w wygodnym dla siebie formacie i to za darmo).
  • Drugim dość denerwującym elementem sklepu Audible są ograniczenia regionalne. Zdarzało mi się wybrać książkę, i po przejściu do płacenia, ukazywał się komunikat, że “książka … jest niedostępna dla twojej lokalizacji geograficznej”. Po zalogowaniu się do sklepu z ustawionym w profilu miejscem zamieszkania, książki takie nie pokazują się nawet w wynikach wyszukiwania. Nie wiem, szczerze mówiąc, co ma na celu taki podział. W tym przypadku pirat znów ma lepiej.
  • Plusy: Wybór książek (nawet mimo ograniczeń) jest duży, sporo jest też słuchowisk, artykułów etc, które można ściągnąć za darmo. Dużo jest książek znanych autorów, zarówno beletrystyka jak i non fiction, wiele w wersji nie skróconej, zaś pliki są dostępne w trzech wersjach jakości i wielkości pliku.

Recenzje komiksów: Agents of Atlas vol. I

Posted in komiks,recenzja by Hubert on the April 27th, 2007

AGENTS OF ATLAS VOL I

W tej historii zostaje przypomniana grupa czterech superbohaterów, wywodzących się z czasów, kiedy wydawnictwo Marvel nazywało się Atlas Publishing. Oryginalnie (w latach 40 i 50) nie tworzyli oni współpracującej ze sobą grupy, ale tutaj zostali przedstawieni jako coś w rodzaju proto-Fantastycznej Czwórki.
Dowodzeni przez agenta FBI Jimmy’ego Woo, w 1958 uratowali prezydenta Eisenhowera z rąk porywaczy – zbrodniczej organizacji o nazwie Żółty Pazur. Wtedy spotkali się po raz pierwszy, i od tego czasu przez kilka miesięcy byli rządową ekipą do zadań specjalnych. W jej skład wchodzą: Marvel Boy – typowy superbohater w typie Supermana, z dość pokręconą przeszłością, Venus – bogini miłości, Gorilla Man – człowiek o wyglądzie, zręczności i sile goryla, oraz M-11 czyli inteligentny robot. Ta ekstremalnie oldschoolowa ekipa zostaje wkrótce rozwiązana bo kraj nie jest jeszcze gotowy na posiadanie grupy superbohaterów.
Tego wszystkiego dowiadujemy się w retrospekcjach, zaś w głównym wątku ekipa spotyka się raz jeszcze, w oryginalnym składzie, ratując rannego Woo… Tym razem, jako nielegalna grupa agentów, muszą stawić czoło również siłom rządowym.
Scenariusz 3/5 (byłoby więcej ale to dopiero początek historii), grafika 3+/5 (udana stylizacja na komiks ze Złotej Ery).

Recenzje komiksów: Judgment on Gotham, Silver Surfer: Przypowieść

Posted in komiks,recenzja by Hubert on the April 26th, 2007

Bartek, mój mentor w kwestii komiksów, przekazał mi ostatnio kilkanaście wybranych tomów w celu edukacyjnym, a ja w rewanżu obiecałem napisać krótką recenzję czytanych dziełek. Oto pierwsza część.

JUDGMENT ON GOTHAM

Konfrontacja Batmana, sędziego Śmierć i sędziego Dredda. Jak dla mnie to za bardzo postmodernistyczne i pojechane. Nie przepadam też za tym rodzajem grafiki. Scenariusz 2/5, grafika 2/5

SILVER SURFER: PRZYPOWIEŚĆ

Ciekawy projekt, wspólna praca europejskiej gwiazdy komiksu Moebiusa i legendy Marvela Stana Lee. Nieco mistyczna opowieść o tym jak ludzie poszukują duchowego przywództwa, okazując przy tym słabość do fałszywych proroków. Bardzo mi się spodobało, choć komiks, mimo, że powstał w 1998 roku, jest do bólu old schoolowy – postacie nie rozmawiają ale przemawiają. Scenariusz: 4/5, grafika 4/5.

Rocky Balboa

Posted in film,recenzja,rocky by Hubert on the March 19th, 2007

Legenda powraca na ekrany kin, tym razem głównie po to aby rozliczyć się ze swoim życiem i przeszłością. Film świadomie i dość nachalnie nawiązuje do pierwszej (w oczywisty sposób najlepszej) części serii. Przez większość czasu postarzały, prowadzący restauracyjkę Rocky próbuje odnaleźć odpowiedź na to, czemu jest samotny i żyje przeszłością. Jego żona nie żyje, a syn ma swoje sprawy i nie ma czasu dla Rocky’ego, a nazwisko ojca, choć na początku kariery mu pomogło, teraz zaczyna mu trochę ciążyć. Rocky w rocznicę śmierci Adrian przy powrocie z cmentarza odwiedza swoją starą dzielnicę i rozpoczyna się ciąg wydarzeń, który doprowadza do tego że jeszcze raz staje na ringu, zyskuje nowych przyjaciół i odzyskuje szacunek syna. Fighters fight, nie ma sensu uciekać od samego siebie. Co ciekawe, sam mecz jest pokazany bardzo skrótowo, migawkowo, bardziej odbywa się w głowie Rocky’ego, i jego wynik na ringu nie ma wpływu na wewnętrzny triumf jaki przeżywa znów mogąc walczyć.
Film mi się podobał, choć jest mocno refleksyjny i po prostu smutny. Stanowczo polecam fanom serii, szczególnie tym którzy część pierwszą cenią najbardziej. Ocena: 4/5.

« Previous Page