Hubert’s News


Duma Key

Posted in recenzja by Hubert on the November 15th, 2011

Sztuka, która staje się prawdziwa, przeplata się z życiem, i czasami zagraża artyście, to częsty motyw w książkach Stephena Kinga od niemal 15-tu lat. Obrazy, które stają się rzeczywistością, to przewodni temat powieści Duma Key. Tytułowa Duma Key to fikcyjna wyspa przy wybrzeżu Florydy, gdzie osiedla się główny bohater, przedsiębiorca budowlany, który chce odpocząć i wrócić do siebie po wypadku samochodowym, w wyniku którego stracił rękę i zyskał kłopoty z pamięcią. (Jest to więc jedna z niewielu książek Kinga które nie dzieją się w stanie Maine.)  W Duma Key poznaje kilka znaczących dla tej małej społeczności osób oraz historię tego zakątka. 

Aby zająć czymś swój czas, zaczyna malować. Z czasem staje się coraz lepszym malarzem. Okazuje się wkrótce że jego malarstwo na Duma Key ma szczególną moc, i szybko zwraca na niego uwagę Zło drzemiące w wodach oceanu. Przypomina ono złe istoty z opowiadań Lovecrafta, w książce nawet pada określenie pradawni bogowie (wiem, często pada ono też z ust Króla Juliana). 

Jak ja lubię Kinga gdy pisze o jednym bohaterze, i potrafi nie nudzić przez wieleset stron! Książka jest świetna i naprawdę wciąga – słuchałem jej jako audiobooka czytanego przez Johna Slattery. Dwadzieścia jeden godzin! Ale minęło jak z bicza strzelił. A na początku myślałem: Cóż ciekawego może być w opowieści o gościu bez ręki co maluje obrazy na odludziu?

Kartkowałem też polskie wydanie (Ręka Mistrza) i niestety muszę zauważyć że fajny język oryginału gdzieś się ulotnił – tłumaczenie niestety nie brzmi już tak dobrze. Ale może po prostu podoba mi się sposób czytania Johna Slattery.

Posted via email from Hubert’s News

Pojechane w kosmos!

Posted in film,recenzja by Hubert on the March 23rd, 2011

Jestem bardzo odważny.

Obejrzałem prawie wszystkie filmy z zestawu “Pojechane w kosmos” zawierającego polskie najbardziej campowe polskie filmy SF i horror.

Prawie wszystkie, bo mimo prawdziwego zaprawienia w bojach przy oglądaniu najgorszych filmów świata, “Sygnałów MMXX” nie dało się oglądać.

Pojechane

W skład zestawu wchodzą:

  • Milcząca gwiazda z 1959 roku. Ekranizacja powieści Stanisława Lema “Astronauci”. Baaaardzo archaiczne, przegadane i socjalistyczne. Ale generalnie sensowne. Ten film, po przemontowaniu (wycięto coś pół godziny), i zdubbingowaniu bez socjalistycznych dialogów, trafił na amerykański rynek jako First Spaceship on Venus i zarobił całe 4 punkty na IMDB.
  • Sygnały MMXX z 1970 roku. Coś w rodzaju radziecko – enerdowsko – polskiej podróby Odysei Kosmicznej. Nie udało mi się obejrzeć do końca.
  • Test pilota Pirxa z 1978 roku. Wiadomo – ekranizacja opowiadania Stanisława Lema. Kiepścizna straszna ale zawiera kultową scenę z androidem która śniła mi się po nocach jak byłem dzieckiem.
  • Klątwa doliny węży z 1987 roku. Coś jak peerelowski Indiana Jones z baaaardzo słabymi efektami specjalnymi i z mnóstwem egzotycznych plenerów. Słabizna straszna ale daje się oglądać.

Dodatkowo, do zestawu dodano ekranizację lemowskiego opowiadania Przyjaciel w formie krótkometrażowej nowelki. Niestety, kompletnie wypacza ona sens i nastrój oryginału, do tego pakuje tam Tichego jako głównego bohatera.

Posted via email from Hubert’s News

Transformers 2

Posted in film,recenzja by Hubert on the July 2nd, 2009

Byłem wczoraj na Transformers 2 i poza pewną ilością humoru, paroma aluzjami do Transformersów w przeszłości (prawie steam-punkowymi), nie bardzo mi się podobało. Roboty wyglądały odpowiednio majestatycznie, jednak finałowa walka dość mocno mi się dłużyła. Generalnie po powrocie do domu obejrzałem “Planet Terror” i dopiero wtedy poczułem się filmowo usatysfakcjonowany :)

Co zabawne, doradca prezydenta(?) Galloway (grany przez Johna Benjamina Hickeya) ma generalnie rację: nie mielibyśmy kłopotów gdyby dwie frakcje robotów nie wciągnęły nas w rozgrywki o Iskry i Kostki :)

Tłumaczenie, niestety wołało o pomstę do nieba więc po jakimś czasie przestałem czytać napisy w ogóle. Nie to że było niedokładne lub nieładne – po prostu czasami dokładnie odwracało sens zdania (np “I’m here for your help” – przetłumaczone jako “Jestem tu by ci pomóc”, lub home theater (kino domowe) przetłumaczone jako “domowy teatrzyk”).

Ostatnio grane: Penny Arcade Episode II

Posted in gry,recenzja by Hubert on the February 5th, 2009

Przyznajmy się tu do czegoś: jestem wielkim fanem Penny Arcade. Czytam ich komentarze, komiks, i kupiłem wszystkie książki jakie dotychczas wydali. W związku z tym, gdy dowiedziałem się że pracują nad grą, nie mogłem się doczekać. Gra, której pełna nazwa to Penny Arcade: In the Rainslick Precipice of Darkness okazała się być serią (grą epizodyczną, tak jak remake Sama i Maksa) będącą połączeniem przygodówki z prostym turowym RPG-iem. Gra zawiera nasze ulubione postacie z Penny Arcade w roli bohaterów, i pełna jest typowych dla nich absurdalnych dowcipów i “meta-dowcipów” na temat mechaniki gier.
Tak się złożyło że najpierw skończyłem epizod drugi: wydaje mi się że można spokojnie skończyć go nie znając pierwszego. Jednak znajomość “mitologii” komiksów Penny Arcade jest wymagana – bez tego, obawiam się, fabuła może wydawać się bez sensu – co znajduje potwierdzenie w niektórych recenzjach.
Dla mnie ocena gry: 4/5. Mogła by być trochę dłuższa, ale rozumiem że jest to zawartość epizodyczna, więc pozostaje mi zagrać teraz w epizod pierwszy, i czekać na trzeci…

Ostatnio skończone gry

Posted in Uncategorized,gry,recenzja by Hubert on the January 19th, 2009

boxmasseffect
Mass Effect
Bardzo rozbudowane RPG z ogromną ilością światów do odwiedzenia, ogromną ilością misji, oraz nagranych dialogów (dodatkowo, wypowiedzi głównego bohatera zostały nagrane dwókrotnie – bo można grać kobietą i mężczyzną). Wszystko w klimacie klasycznych filmów i seriali science fiction, jednak z o wiele dojrzalsza i rozbudowaną fabułą niż kiedykolwiek było dane doświadczyć Star Trekowi. Ocena: 5/5.

boxmortalkombatvsdcu
Mortal Kombat vs. DC Universe
Bijatyka w której zmierzają się bohaterowie serii Mortal Kombat oraz superbohaterowie z komiksów DC. Dobrze zrobiona technicznie, ładna graficznie i dość dowcipna w realizacji, jednak brakuje… zachęty do grania. Tryby fabularne obu stron są krótkie, a przejście trybu arcade nagradzane jest statycznym obrazkiem. Ocena byłaby o wiele wyższa, gdyby można było cokolwiek więcej odblokować, choćby wzorem serii Soul Calibur. Ocena: 3/5

TrekStor MovieStation

Posted in recenzja,tv by Hubert on the May 20th, 2008

Wstęp

Od dłuższego czasu rozglądałem się za rozwiązaniem typu media center do naszego domu. Po krótkim “chorowaniu” na Apple TV, zacząłem szukać czegoś bardziej elastycznego jeśli chodzi o formaty danych.
Mój wybór padł na media server firmy Trekstor o nazwie MovieStation maxi t.u. Server o pojemności 512GB zakupiłem za 159 EUR (nie wiedziałem wtedy o tym że istnieją również wersje o pojemnościach 750GB oraz 1TB, zapewne zakupiłbym wtedy większy – doświadczenie uczy że miejsca na media nigdy za wiele).

Zawartość pudełka

Po rozpakowaniu pudełka ukazały się następujące rzeczy

  • Dysk – w czarnej obudowie, w kilkoma przyciskami, wygląda dosyć elegancko, szczególnie w porównaniu z różnymi “media PC” które widziałem
  • Kable: kabel chinch (3 końcówki – stereo i video), kabel RGB, kabel USB
  • Zasilacz o dziwo bez kabla (potrzebny jest standardowy kabel AC, nie wiem czy nie ma go zawsze czy mój egzemplarz był jakiś niekompletny)
  • Płyta CD-ROM z oprogramowaniem do backupów Nero
  • Podstawki do dysku umożliwiające umieszczenie go w pozycji pionowej
  • Instrukcję obsługi
  • Pilot do sterowania urządzeniem – wyglądający naprawdę ok – nie jest to tani pilot w stylu tych spotykanych w tanich odtwarzaczach DVD

moviestation

Pierwsze uruchomienie

Pierwsze uruchomienie przeprowadziłem z dyskiem podłączonym do telewizora. Oczywiście dysk był pusty, więc mogłem co najwyżej obejrzeć ustawienia konfiguracyjne.

Kolejnym etapem było podłączenie dysku do komputera. Docelowo dysk będzie używany z komputerem z Mac OS X, jednak podczas pierwszego testu do swojej dyspozycji miałem tylko PC z Windows (laptop). Po podłączeniu dysk nie był widoczny – musiałem go najpierw sformatować. Tutaj mała zagwozdka – ponieważ Windows XP pozwala formatować tylko jako NTFS, obawiałem się czy Mac nie będzie widział dysku tylko jako read-only (tak było w systemie OS X 10.4, nie wiem czy nadal jest tak w 10.5). Aby sformatować dysk w formacie FAT32, musiałem ściągnąć ten przydatny programik. Formatowanie trwało kilka sekund.

Po udanym połączeniu z komputerem wrzuciłem na dysk:

  • Kilka albumów z muzyką
  • Kilka filmów i seriali z napisami
  • Trochę zdjęć

… i rozpocząłem testowanie.

Korzystanie z mediów

Po włączeniu sprzętu ukazuje się menu złożone z głównych katalogów na dysku. Z tego wynika że możemy dowolnie kształtować strukturę mediów na dysku – nie ma żadnych predefiniowanych katalogów typu “Music” etc. Moja struktura wyglądała następująco:

[Filmy]
[Muzyka]
[Seriale]
[Zdjecia]

Później jeszcze, w procesie użytkownia, Magda zasugerowała aby dodać katalogi “Animacje” oraz “Dla dzieci”.

Filmy

Korzystanie z filmów jest bardzo proste – klawiszami kierunkowymi wybieramy katalog, wchodzimy do niego klawiszem play i tym samym przyciskiem uruchamiamy np. plik video. Ten plik i wszystkie kolejne będą następnie odtworzone (więc możemy obejrzeć np. kolejne odcinki serialu jeśli sa w tym samym katalogu). Napisy wyświetlają się poprawnie, można również zmienić ich wielkość i pozycję. Tak samo zresztą z obrazem. Napisy po polsku umieszczałem w standardzie kodowania Windows-1250.
Nie ma również problemu z przesuwaniem, skalowaniem obrazu, jak również ze zmianą ścieżki dźwiękowej.
Co ciekawe, urządzenie odtwarza również płyty DVD skopiowane na dysk.
Wciśnięcie przycisku “Bookmark” zapisuje zakładkę – możemy powrócić do tego co oglądaliśmy nawet jeśli wyłączaliśmy urządzenie lub w międzyczasie oglądaliśmy coś innego.
Wciśnięcie “+” i “-” przesuwa film o liczbę minut którą możemy zdefiniować w ustawieniach.

Zdjęcia

Zdjęcia pokazywane są ładnie, przyciskami “następny” i “poprzedni” możemy przełączać między nimi, można zrobić też zoom. Wciśnięcie przycisku “Slideshow” rozpoczyna pokaz zdjęć.

Muzyka

Głównym zastosowaniem jakie planuję dla tego urządzenia, to słuchanie muzyki. Odtwarzacz jest prosty, jednak funkcjonalny. Przełączanie między utworzami szybki. Wciskając przyciski “+” i “-” możemy przesunąć 10 sekund. Odtwarzacz dalej działa po wyłączeniu telewizora (wyjście audio podłączone do wieży), dostępnych jest kilka trybów pracy (np. powtórz album, powtórz piosenkę, odtwarzaj w przypadkowej kolejności).

Ustawienia

Ustawienia są proste lecz czytelne. Możemy wybrać język interfejsu (polski jest dostępny), domyślny interwał przesuwania filmu oraz rozdzielczość wyjścia AV (możliwy jest upscaling aż do 1080i). Inne opcje to oczywiście ustawienia TV (NTSC/PAL, przycinanie obrazu etc).

Aktualizacja firmware

Aktualizację firmware przeprowadza się umieszczając plik z nowym firmware w głównym katalogu dysku. W dostępnej na stronie producenta wersji uaktualniono kod do wielokanałowego dźwięku oraz umożliwiono korzystanie z menu filmów DVD skopiowanych na dysk.

moviestationpilot

Podsumowanie

Z urządzenia jestem jak na razie bardzo zadowolony, wrzucanie filmów, muzyki i zdjęć jest szybkie i proste. Tak samo zarządzanie nimi – samemu ustala się strukturę katalogów. Urządzenie jest szybkie i responsywne przy korzystniu z pilota. Nie pokazuje niepotrzebnych rzeczy np. plików których nie obsługuje. Jeśli miałbym coś poprawić w kolejnej wersji to dodałbym interfejs sieciowy.
Jeśli chodzi o budowę naszego domowego “media servera” to jestem na etapie ponownego ściągania muzyki ze sklepu Emusic.com – jestem na literze H. Sklep, w odróżnieniu od wielu innych, pozwala na ponowne pobieraniu muzyki w niezabezpieczonym formacie.

Prestiż

Posted in film,recenzja by Hubert on the March 26th, 2008


Things don’t always go as planned, Mr. Angier. That’s the beauty of science.
Film Prestiż opowiada o zmaganiach pomiędzy dwoma wielkimi iluzjonistami Robertem Angier (Hugh Jackman) oraz Alfredem Borden (Christian Bale) którzy rozpoczynali karierę razem, jednak ich ambicja, chęć sławy oraz nieszczęśliwy zbieg okoliczności spowodowały że ich drogi się rozeszły. Od tej chwili ich życie to ciągła walka by być lepszym od drugiego, i wykraść jego tajemnice za wszelką cenę. Akcja filmu pokazywana jest w kilku planach czasowych równocześnie, jednak inny sposób pokazywania scen, wygląd postaci, kolorystyka etc powoduje że bardzo łatwo jest nam nadążyć za zmianami planów (czasami zmiana następuje na kilka sekund). Każdy z bohaterów skrywa tajemnicę, którą odkrywamy dopiero na końcu filmu (wtedy też innego znaczenia nabiera wiele scen które wcześniej widzieliśmy).
Prestiż jest filmem wyreżyserowanym przed Christophera Nolana, na podstawie powieści Christophera Priesta (przetłumaczonej rownież na język polski). Oprócz aktorów grających główne role, widzimy w nim m.in. Micheala Caine’a, Scarlett Johansson, Andy’ego Serkisa oraz Davida Bowie (w roli ekscentrycznego naukowca Tesli). Struktura gilmu przypomina nieco wcześniejszy film reżysera: Memento. Tutaj też po obejrzeniu filmu do końca ma się ochotę zacząć od początku, po to właśnie, aby sprawdzić czy wszystko “pasuje” – czy reżyser gdzieś nas nie oszukał, tak jak iluzjonista, który pokazuje nam jedną rzecz (np. wymachuje pustym kapeluszem), by odwrócić uwagę publiczności od innej (np. od sięgnięcia drugą ręką do kieszeni). Film podobał mi się na równi z Memento, a bardziej niż Batman Begins. Polecam z czystym sumieniem!

Moje starcie z World Of Warcraft, część IX

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 8th, 2007

Ponieważ skończył się darmowy okres próbny, czas na małe podsumowanie.

  • Mój krasnolud w ciągu tych 10 dni urósł 10 poziomów. Przez ten czas grałem prawie idealnie 1,5h dziennie – z małymi odchyleniami w tę lub drugą stronę. To było moje główne kryterium – i myślę że jest to przyczyna dlaczego jest to w tej chwili największa gra MMORPG – po prostu trafia nie tylko do hardcorowców.
  • Gra zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie od strony wizualnej i fabularnej. Nie przegina w żadną stronę: nie za łatwa, nie za trudna, bez zbędnego nadęcia ale i bez nadmiaru “jaj”. Do tego wydarzenia w grze są po prostu ciekawe.
  • Wizualnie prezentuje się czasami przepięknie – lot gryfem zapiera dech w piersiach. Każda rasa ma swój styl budynków i ubioru, każdy region wygląda inaczej.
  • Społeczność online okazała się być (przynajmniej na serwerze PvE) bardzo przyjazna, oferująca pomoc, poradę gdzie znaleźć jakąś lokację etc.
  • Mechanika gry jest tak skonstruowana że nagradza granie – odkrywanie, używanie, korzystanie z umiejętności. Jest przy tym na tyle bogata by zaskoczyć od czasu do czasu niewidzianym przedtem rodzajem misji lub urządzenia.
  • Twórcom gry udało się dokonać, zdawałoby się, niemożliwego: radość z gry może czerpać nawet ktoś kto ma czas np. na 30 minut grania.
  • Na razie jestem mocno początkujący: mam 11 poziom na możliwych 60 (70 po zainstalowaniu dodatku umożliwiającego również grę dwiema nowymi rasami i otwierającego nowe lokalizacje), ale na razie gra doskonale sprawdza się w grze solo – potraktowana jako przygodowo / RPG single player. Później się to pewnie zmieni – już natrafiam na questy które mają rekomendację do gry w grupie.

Myślę że domyślacie się już wniosku: gram dalej :-)

Moje starcie z World Of Warcraft, część VIII

Posted in mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 6th, 2007

Aktualny poziom: 8 LVL.
Wczorajszy dzień minął pod znakiem modyfikacji interfejsu (UI mods). Zainstalowałem kilka przydatnych modyfikacji, które realizują przydatne funkcje takie jak:

  • wspomaganie mapy: pokazywanie współrzędnych, robienie notatek, zapamiętywanie gdzie spotkaliśmy danego NPC
  • wspomaganie questów: pokazywanie poziomu questu (Blizzard domyślnie tego nie pokazuje, mimo że informacja o tym przekazywana jest do klienta – pokazuje się tylko kolorem – łatwy, w sam raz, trudny)
  • pokazywanie lepszego paska doświadczenia – wskazującego proporcjonalnie ile brakuje nam do następnego poziomu

Zgodnie z tym co czytałem w różnego rodzaju poradnikach, coraz lepiej mi idzie zdobywanie pieniędzy. Misje są coraz lepiej płatne, a poza tym dzięki zdolnościom górniczym mogę sobie od czasu do czasu coś wykopać i sprzedać.

Moje starcie z World Of Warcraft, część VII

Posted in gry,mmorpg,recenzja,warcraft,world-of-warcraft by Hubert on the July 5th, 2007

Na szybko piszę ostatnie doniesienia ze świata World Of Warcraft:

  • Moja postać jest na 8. poziomie, udało mi się skończyć kilka questów w okolicach Ironforge jak i Ellwyn Wood.
  • Zakupiłem sobie nowy topór, przy okazji poznałem zasady robienia zakupów w sklepach.
  • Uczestniczyłem w święcie w Stormwind. Atrakcje: darmowe trunki, tańczenie, pokazy sztucznych ogni.
  • Leciałem gryfem (trasa jest specjalnie tak opracowana, aby gracz zobaczył tereny, których jeszcze nie mógł odwiedzić).
  • Odkryłem istnienie modyfikacji interfejsu użytkownika, które pozwalają usprawnić nieco zabawę. Na razie się w to nie zagłębiałem, ale widzę że poprzez ściągnięcie małych plików skryptowych można bardzo dużo pozmieniać.
  • Do końca okresu próbnego pozostało 5 dni.

To wszystko bez hardcorowego siedzenia po nocach, tylko przez 1-1.5h dziennie. Pod tym względem gra jest bardzo dobrze opracowana – nawet taki “casual player” z dwójką dzieci i absorbującą pracą jak ja jest zadowolony.

Next Page »